Nie dałam się

zocha007

Moje dzieciństwo i czasy licealne to był jeden wielki koszmar. Mam cukrzycę. Cała rodzina trzęsła się nade mną, bo rodzona siostra mojej mamy umarła na cukrzycę tuż przed trzydziestymi urodzinami. Niczego nie mogłam robić. Nie szalałam na podwórku z rówieśnikami, nie jeździłam na szkolne wycieczki. Dzieci traktowały mnie jak trędowatą, bo byłam inna. W ogólniaku było już trochę lepiej, ale również nie znalazłam w nim przyjaciół. Po lekcjach samotnie wracałam do domu. Zamykałam się w swoim pokoju i marzyłam o takiej prawdziwej przyjaciółce od serca, o chłopcu, któremu skradłabym serce, o studiach w stolicy. Spełnienie tych marzeń wydawało się nierealne. Byłam pewna, że nikt się ze mną nie zaprzyjaźni, nikt mnie nie pokocha. A pomysł o zdawaniu na Uniwersytet Warszawski prędko wybili mi z głowy rodzice. Po maturze czekałam już tylko na śmierć, bo byłam przekonana, że młodo umrę.

Moje życie zmienił internet. To dzięki niemu zdobyłam prawdziwych przyjaciół. Z początku opisując siebie, kłamałam. To był błąd. Zaczęłam wymieniać e-maile z pewnym chłopakiem. Najpierw były takie „ogólnomaryjne”, czyli, jak mawia moja babcia: „o dupie Maryni”. Nieco później okazało się, że mamy podobne zainteresowania, oglądamy te samy filmy, czytamy te same książki. Kiedy Bartek przysłał mi swoje zdjęcie, oniemiałam z wrażenia, bo był taki śliczny. Widać ja też mu się spodobałam, bo zaproponował spotkanie. Zakochaliśmy się w sobie i postanowiliśmy razem ułożyć sobie życie. W tej sytuacji musiałam wyznać Bartkowi prawdę. Przyjął ją odważnie na klatę. Mówił, że moja choroba nie zmieni jego uczuć. Jednak stało się inaczej. Widać rodzice wybili mu z głowy ślub z cukrzyczką, bo nagle uznał, że jest za młody na małżeństwo, że przed ślubem zamierza się wyszaleć, pojeździć po świecie. Jakiś jego kuzyn znalazł mu pracę w Londynie. Bartek wyjechał i przestał się ze mną kontaktować. Moje szczęście pękło jak bańka mydlana.
 
Wpadłam w depresję. Zamknęłam się w sobie. Jedynym moim oknem na świat był internet. Dość przypadkowo trafiłam na moją rówieśniczkę - cukrzyczkę. Karolina nie wstydziła się choroby. Była radosną dwudziestosześciolatką, świeżo upieczonym magistrem prawa. Jeździła na rowerze, na wrotkach, na łyżwach, na nartach. Prowadziła bujne życie towarzyskie. I zaczynała pracę w dużej, znanej, warszawskiej firmie.

To właśnie Karola doprowadziła do tego, że uwierzyłam w siebie. Przede wszystkim poradziła mi, żebym zmieniła diabetologa. Dzięki nowej przyjaciółce i nowej lekarce zaczęłam inaczej myśleć. Przekonały mnie, że z cukrzycą można długo i w miarę normalnie żyć. Tylko należy być pod kontrolą lekarza, wykonywać jego polecenia, kontrolować poziom cukru, stosować właściwą dietę itd. Dziś są moje trzydzieste urodziny. Żyję! I to jak żyję! W tym roku kończę zaoczne studia na mojej wymarzonej psychologii. Zmieniłam pracę na znacznie ciekawszą i lepiej płatną. Dojeżdżam do niej kilka kilometrów na rowerze. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko rycerza w lśniącej zbroi, który przybyłby do mnie na swym białym rumaku i porwałby do krainy wiecznej miłości i szczęścia. Ale jest pewien pan…

Dyskusja - Nie dałam się
Potret użytkownika anonimowego

Twoi rodzice zrobili wielki błąd izolując Cię tak w dzieciństwie, ale to wspaniale, że trafiłaś na osoby, które pomogły wyjść Ci z tego kokonu! Życzę Ci powodzenia w szukaniu księcia z bajki i powodzenia z cukrzycą, z którą na prawdę da się normalnie żyć! :) Pozdrawiam! :)

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica